W dążeniu do perfekcji

W dążeniu do perfekcji

Hubik fotografia

Zmiany

Ostatnio niestety nie mam czasu na jakieś dłuższe publikacje zbyt wiele mam na głowie, za dużo się dzieje. Praca, treningi - to zajmuje cały czas od poniedziałku do piątku. Weekendy poświęcam fotografii, niestety tylko w te dwa dni mam na to czas. Tytuł to zmiany, a to z powodu tego iż wszystko w koło mnie się zmienia i chyba ja sam również. Mam nadzieję, że to wszystko idzie w dobrym kierunku, choć łatwo nie jest. Zmienił się nawet aparat w moich rękach. Z Canona zrobił się Nikon. Wiem, że ostatnio pisałem o sprzęcie i jego nieznacznej roli, ale zdarzyła mi się okazja, a z okazji trzeba korzystać. :) W każdym razie z tej zmiany jestem bardzo zadowolony Nikon jest wygodniejszy, a i zdjęcia jakieś takie inne robi.
Na koniec mała zapowiedź. Jestem w trakcie bardzo ciekawej książki która może nie jest już nowością, ale warta jest skomentowania, więc gdy tylko ją skończę (a jestem dopiero w połowie z powodu braku czasu), to postaram się coś o niej rzec.

 

"Mniej sprzętu, więcej talentu"

Powyżej zdjęcie z mojej ostatniej sesji z Kasią. Chyba z całego pleneru to jest moim ulubionym.

 

"Mniej sprzętu, więcej talentu" -  te słowa usłyszałem kilkukrotnie podczas wczorajszego pleneru nad Wisłą, zorganizowanego przez Ostrowiecki Fotoklub. Nie były one kierowane do mnie, raczej wypowiadane w sarkastyczny sposób gdy ktoś narzekał na swój aparat czy obiektyw. Wypowiadał je pan Andrzej Łada, znany i ceniony Fotograf, który w swym dorobku artystycznym ma już wiele wystaw i sukcesów, a także jest członkiem "ZPAF".
 
Zacząłem od tych słów gdyż chciałbym dziś podzielić się z Wami moimi przemyśleniami na temat sprzętu fotograficznego. Zastanawiałem się ostatnio czy pełne torby obiektywów, coraz nowsze "puszki" i te wszystkie inne pierdoły bez których nie może obyć się współczesny fotograf są tak na prawdę nam potrzebne. Owszem dobry sprzęt ma znaczenie w fotografii, ale przecież nie jest najważniejszy. Mamy coraz nowsze technologie w aparatach, coraz doskonalsze obiektywy z tysiącami powłok, można powiedzieć, że rozwój techniczny sprawił iż nasze aparaty są bliskie doskonałości. Dzięki technologii cyfrowej nie jesteśmy ograniczeni klatkami filmu, dzięki systemom AF nie musimy martwić się o brak ostrości (przynajmniej teoretycznie), a w złych warunkach oświetleniowych możemy podpić ISO. To wszystko sprawia, że mamy doskonałe warunki do tworzenia prawdziwych dzieł sztuki! Oczywiście są one tworzone, ale przecież tworzone były także w czasach gdy tego wszystkiego nie było, kiedy fotograf miał do dyspozycji jeden aparat z jednym stałoogniskowym obiektywem, a ekspozycję musiał wyliczać sobie sam. Więc czy ten cały sprzęt jest potrzebny do stworzenia naprawdę dobrego zdjęcia? Do niedawna myślałem, że bez dobrego, pełnoklatkowego aparatu z podpiętym drogim, jasnym obiektywem nie da się zrobić genialnego portretu. Jakiś czas temu w internetowej galerii znalazłem naprawdę wspaniały portret. Tak się złożyło, że były pod nim wypisane dane exif. Byłem bardzo zaskoczony gdy wyczytałem, że zdjęcie zostało zrobione Canonem 450D z podpiętym tanim obiektywem 50mm 1.8. Teraz jestem już w 100% pewny, że drogi sprzęt nie jest wcale potrzebny, owszem przydaje się, ale można sobie poradzić bez niego. Pokusiłbym się nawet o stwierdzenie, że co za dużo to nie zdrowo! Przecież jeśli będziemy mieli obiektyw z każdą ogniskową i na każdą okazję to ograniczymy swoją kreatywność! Komu będzie się chciało iść 10m przed siebie skoro będzie mógł podpiąć długie tele? Owszem zmieni się kąt widzenia i perspektywa, ale nie będzie trzeba chodzić, a nie oszukujmy się czasem się po prostu nie chce. ;) 
 
Tak więc ja osobiście dochodzę do wniosku, że cała gama drogich obiektywów nie jest mi potrzebna. Zwłaszcza, że wiem już jaką fotografią chcę się zajmować. Uwielbiam tworzyć portret pod każdą postacią i mam do tego odpowiedni obiektyw - mój ukochany Canon 85mm 1.8. On w zupełności mi wystarcza do tego co robię. Mam zamiar w przyszłości spróbować swoich sił w reportażu, fascynuje mnie makrofotografia i dlatego myślę nad rozwojem swojej szklarni, ale nie chcę robić tego w bezmyślny sposób. Gdy będę wiedział jakiego obiektywu potrzebuję zacznę oszczędzać na niego pieniądze i go kupię. Gdyby na tym skończyć byłaby to bardzo prosta sprawa, ale co z osobami dopiero zaczynającymi swoją przygodę z fotografią? Przecież ktoś taki nie wie jeszcze jakim rodzajem dokładnie się zajmie, wie tylko, że chce robić zdjęcia. Dlatego ja uważam, że aparaty amatorskie powinny być sprzedawane z obiektywami uniwersalnymi typu 18-200mm itp. Taki ktoś mógłby wtedy zapoznać się praktycznie ze wszystkimi ogniskowymi jakich się zwykle używa i sprawdzić które mu najbardziej odpowiadają. 
 
No to tyle na temat obiektywów z mojej strony. A co z samymi korpusami aparatów? Tu moim zdaniem sprawa jest bardzo prosta. Jeśli ktoś nie zajmuje się fotografią zawodowo nie potrzebuje nic więcej niż to co oferują nawet bardzo proste współczesne lustrzanki! Przecież technologia jest tak bardzo rozwinięta, że aparaty z niskiej półki, które wychodzą teraz są o niebo lepsze od aparatów profesjonalnych z przed dziesięciu lat! Skoro tamtymi aparatami profesjonalista mógł zrobić wszystko to my teraz możemy zrobić wszystko amatorskimi "puszkami", które są współcześnie produkowane! Oczywiście jeśli kogoś stać może pokusić się o wyższy model, bo to jeszcze bardziej pomoże w jego pasji. Bardziej profesjonalne aparaty posiadają górny wyświetlacz, większy wizjer, lepszy system af, a to wszystko pomaga, ale tylko pomaga. Pomaga, a nie daje nowe możliwości.  Według mnie jedynym słuszną przesiadką jest zmiana z APSC na pełną klatkę, ale tylko w przypadku tych osób które tego potrzebują.
 
 Zapomniałem wspomnieć o lamie błyskowej! Przecież to też bardzo ważna część fotograficznego sprzętu. Tu Was zaskoczę. Myślę, że to jest jedna z tych rzeczy, które warto mieć, a najlepiej nie oszczędzać na lampie i od razu kupić dość dobrą. Oczywiście jeśli ktoś zajmuje się tylko krajobrazem czy jest zapalonym pejzażystą, to lampa mu się nie przyda, ale praktycznie we wszystkich innych dziedzinach fotografii są chwile gdzie ma ona kluczowe znaczenie.
 
Pisząc powyższy teks doszedłem do wniosku, że ja posiadam wszystko co aktualnie jest mi potrzebne do robienia  takich zdjęć jakimi się teraz zajmuję. Jestem pewny, że nie wycisnąłem z mojego sprzętu wszystkiego co się da więc nie widzę sensu dokupywania nowego. Wydaje mi się, że każdy amator fotografii powinien zrobić sobie taki mały "rachunek sumienia" i zastanowić się czy aby na pewno potrzebuje tego wszystkiego co mu się marzy. Może bez tego da się dojść do genialnych zdjęć które chce się zrobić? Czasem lepiej odłożyć pieniądze na później gdy już będziemy wiedzieli czego potrzebujemy na prawdę i ja mam zamiar od dziś tak robić ( no może z małym wyjątkiem, praca na tym małym ekraniku laptopa jest na prawdę uciążliwa, dlatego planuję zakupi jakiegoś ciut lepszego monitora).
 
A na koniec dodam jeszcze pewien cytat, który już bardzo długo mam w swojej głowie i staram się go z niej nie wypuszczać: "Amator martwi się o sprzęt, profesjonalista martwi się o kase, a mistrz martwi się o światło."
 
 
Zapewne osoby bardziej doświadczone czytając to ( o ile ktoś taki w ogóle tu zajrzy i przeczyta mój tekst) nieźle się uśmieją, ale i ja chętnie się z tego pośmieje za kilka, może kilkanaście lat gdy sam dojdę do wysokiego poziomu. :)

"Rozważania o tworzeniu mocniejszych zdjęć"

 

 

Dziś chciałem się podzielić z Wami moimi wrażeniami po przeczytaniu książki "Język Fotografii", autorstwa Davida duChemina. Co prawda skończyłem ją już jakiś czas temu, ale kilka słów muszę o niej napisać bo na prawdę warto!  
 
Zacznę może od tego, że ta książka to chyba jedna z moich najlepszych fotograficznych inwestycji. Nikt kto ją kupi nie powinien żałować  wydanych pieniędzy. Przede wszystkim jest ciekawie napisana, czytając ją widać, że autor miał dużo przyjemności z możliwości podzielenia się swoją wiedzą i doświadczeniem. Książka nie jest sztywna, jak cześć dostępnych na rynku pozycji i na pewno nikt się przy niej nie będzie nudził - gwarantuję! 
To może teraz o samej treści. Gdybym miał określić o czym jest książka używając jednego słowa musiałbym powiedzieć, że o kompozycji. Tyle, że takie stwierdzenie tak naprawdę nie wiele mówi o treści w niej zawartej. Na rynku jest wiele publikacji uczących jak poprawnie skomponować zdjęcie. Mówiących o zasadzie trójpodziału, zakazujących centralnego kadrowania, ale nie dających nic poza tym. Takie książki w małym stopniu pomagają nam rozwinąć swoją kreatywność i sposób postrzegania tego co nas otacza, przydają się one tylko do utrwalania wiedzy (która oczywiście też jest ważna i potrzebna). Książka duChema jest całkiem inna, śmiem nawet powiedzieć, że jest wyjątkowa (przynajmniej dla mnie). Autor opowiada w niej o tytułowym "języku fotografii", czyli mówiąc inaczej pisze o koncepcji języka wizualnego, którą od jakiegoś czasu rozwija. Porównuje on fotografowanie do pisania, udowadnia, że zdjęcie powinno być starannie dobranym i idealnie do siebie pasującym zbiorem linii i kształtów. Twierdzi iż niczym się to nie różni od mówienia czy pisania. Zdanie też należy złożyć z słów, a słowa z liter. DuChem nie zajmuje się sztywnymi regułami czy wszystkim dobrze znanymi zasadami poprawnej kompozycji, choć uważa, że warto, a nawet trzeba je znać. On idzie krok dalej pokazuje jak można je łamać i naginać aby otrzymać doskonałe zdjęcie. Nie daje on nam jakiejś regułki czy nowej zasady na otrzymanie doskonałości, ale inspiruje do własnego poszukiwania piękna we wszystkim, a następnie szukania najlepszego sposobu jak owo piękno pokazać na zdjęciu. 
W pierwszej części książki autor omawia ważne jego zdaniem zagadnienia dotyczące fotografii. Jest to pewnego rodzaju wprowadzenie do kwestii zawartych w dalszej części. Dzięki temu osoby które przeoczyły coś w swojej wcześniejszej "edukacji fotograficznej" mogą uzupełnić swoją wiedzę, a bardziej doświadczeni mogą ją sobie utrwalić.
 
Druga część książki to już same konkrety. DuChem zaczyna od omówienie i dokładnego przedstawienia wszystkich elementów z jakich może się składać zdjęcie. Pokazuje jakie linie i kształty są najbardziej pożądane na fotografii, a co ważniejsze tłumaczy też dlaczego tak jest. W tej części omówione też jest znaczenie kolorów w fotografii i umiejętność wyboru najlepszego momentu do utrwalenia chwili. Gdy już dokładnie zapoznamy się ze składnikami dobrego zdjęcia przychodzi czas na omówienie wszelakich decyzji jakie musi podjąć fotograf podczas jego robienia. Jak dla mnie ta część książki byłą chyba najbardziej pomocna i inspirująca.  Autor w oparciu o swoje własne doświadczenia opisuje jakie decyzje powinno się podejmować przed każdym naciśnięciem spustu migawki. Jest to bardzo ważne gdyż w czasach fotografii cyfrowej nie martwimy się brakiem klatek na kliszy i często zdjęcia robimy bezmyślnie i bez zastanowienia się. Tu uczymy się także jak "czytać" zdjęcia, a poprzez to rozwijać swoje umiejętności "fotograficznego patrzenia na świat"
 
Trzecia część jest z kolei zbiorem dwudziestu prac autora, które dokładnie on sam omawia. Przeczytanie tego działu może nie pozwoli nam zdobyć nowej wiedzy, ale na pewno pomoże w utrwaleniu sobie tej, którą zdobyliśmy w pozostałych częściach książki. Ta część ma nas oswoić z mówieniem o własnych zdjęciach, jak i o zdjęciach innych. Autor podkreśla w jakie jest to ważne, a jak bardzo pomijane w naszych czasach przez młodych adeptów fotografii.
 
Dodam jeszcze tylko że w całej książce nie znajdziemy ani jednej wzmianki o sprzęcie fotograficznym. Owszem kilkukrotnie autor wspominał o jakimś obiektywie, ale nigdzie nie powiedział, że do zrobienia takiego i takiego zdjęcia jest potrzebny taki i taki obiektyw. Zachęca do eksperymentowania z płaszczyzną ostrości, z perspektywą, ale niczego nie każe. Według mnie jest to kolejny plus dla książki, gdyż takie podejście nie zniechęca amatorów (takich jak ja), którzy często nie posiadają całej gamy obiektywów czy profesjonalnych korpusów. Wręcz przeciwnie po przeczytaniu można nawet zapomnieć o tym, iż w ofercie jest tyle wspaniałych szkieł. Pokazuje ona, że genialne zdjęcia można robić każdym aparatem, bo nie sprzęt jest ważny.
 
Podsumowując zachęcam każdego  "malarza światłem" do przeczytania "Języka Fotografii" Mnie ta książka bardzo pomogła, otworzyła oczy na wiele spraw, bardzo zmotywowała do działania i pomogła zrozumieć co jest najważniejsze w tym wszystkim, a co już nie koniecznie. Mam nadzieję, że na każdego tak podziała.

Witam.

 

Chciałem przywitać wszystkich, którzy zechcieli zajrzeć na mojego nowo powstałego bloga. Nigdy wcześniej czegoś takiego nie prowadziłem, więc nie wiem jak to wyjdzie, no ale zobaczymy.  Mam zamiar bublikować tu różne moje przemyślenia na temat fotografii, recenzje książek o tematyce fotograficznej  i zapewne nie tylko. Jeżeli tylko interesuje kogoś fotografia i wszystko co z nią związane to zachęcam do częstego zaglądania tutaj, być może moje wypowiedzi zainteresują Cię czymś.

Pozdrawiam wszystkich i jeszcze raz serdecznie zapraszam :)

Blog Stats

  • Total posts(4)
  • Total comments(0)

Forgot your password?